Translate

czwartek, 7 czerwca 2012

WZGÓRZE ERNESTA

Wałbrzych-WZGÓRZE ERNESTA-Wałbrzych  07-06-2012


Szukając w internecie informacji na temat tego wzniesienia dowiedziałem się,że to żadne wyzwanie,że można go zaliczyć tyłem albo na rękach ,żeby było ciekawiej.Ja zrobiłem to tradycyjnie i wcale to nie była bułka z masłem.Dlaczego?
Wystartowałem ze Szczawienka idąc od stacji kolejowej ulicą Stacyjną w kierunku WSSE,mijając różne zakłady dochodzę do dwupasmowej ulicy Uczniowskiej i dalej nią pod górkę ,by po 40 minutach, niedaleko za fabryką Toyoty skręcić w lewo w polną drogę,skąd ładnie widać Chełmiec i Trójgarb.
Dróżką prowadzi szlak rowerowy łąkami,trochę lasem a czasem wśród zbóż.
Po 35 minutach dochodzę do Szlaku Ułanów Legii Nadwiślańskiej i tu zaczyna się Książański Park Krajobrazowy.
Kawałek dalej przy górze Witosz miejsce gdzie można odpocząć i dowiedzieć czegoś o okolicznej przyrodzie oraz o Sudeckim Uskoku Brzeżnym.
20 minut dalej stoję przed wejściem do rezerwatu Jeziorko Daisy,które powstało po zaniechaniu eksploatacji wapienia i wypełnienia wyrobiska wodą w 1870 roku.
Nazwę swoją jeziorko zawdzięcza księżnej von Pless zwanej Daisy,która (jak informuje tablica) upodobała sobie to miejsce i poleciła przerobić jeden z wapienników na zameczek myśliwski.
Dalej idę drogą w kierunku północno-wschodnim ,której po chwili towarzyszy strumień i po 15 minutach wychodzę z lasu kierując się w stronę Mokrzeszowa.Przede mną płaski teren i łany zbóż.
Docieram do skrzyżowania polnych dróg:zgodnie z mapą prosto Mokrzeszów,w lewo Lubiechów,w prawo Komorów.Więc w prawo, ciągle pośród "pól malowanych zbożem rozmaitem,wyzłacanych pszenicą,posrebrzanych żytem", i cholernego rzepaku.
Po 40 minutach wędrówki wśród pól jestem przy ruchliwej szosie nr 35,skąd w oddali widać Komorów,
a nieco bliżej i po lewej cel wyprawy,oddzielony dokoła od reszty świata zasiekami w postaci pola półtorametrowego zielonego rzepaku.
Ani od drogi głównej ani od drogi do Komorowa nie prowadzi żadna dróżka ni ścieżka na wzgórze a przedzierać się przez taki gąszcz to wyzwanie nie lada.Już miałem zrezygnować i przyjść tu po żniwach,ale dostrzegłem światełko w tunelu;miejscami w rzepaku były ślady po przejechaniu chyba traktora i w tych miejscach roślinność była rzadsza.Wprawdzie żaden z tych śladów nie prowadził na wzgórze,ale niektóre z nich były w miarę blisko zarośli.Lekko nie było ale po 10 minutach Górzno zdobyte.Na jednym z drzew tej kępy, PTTK oddziału wałbrzyskiego informuje mnie,iż jestem we właściwym miejscu.
Teraz do drogi znowu przez rzepak.Spodnie i buty jakby zieleńsze.Idę drogą 35 w kierunku Mokrzeszowa,ruch samochodowy spory,po kilkuset metrach widzę polną drogę odbijającą w lewo więc myślę : skrócę. Idę wzdłuż Milikówki ,jeden wiraż,drugi wiraż,wychodzę na prostą a tu droga nagle się kończy i zaczyna...rzepak.Schodzę  na skraj pola i przedzieram się przez trawy i zarośla aż wreszcie przeskakuję rów i jestem na drodze,którą dochodziłem do "trzydziestki piątki".Tym razem w przeciwnym kierunku idę wśród zbóż i na skrzyżowaniu dalej prosto na Lubiechów.Po drodze widok na Wzgórza Strzegomskie.
Jeszcze tylko przejście przez las i po godzinie od zejścia ze "szczytu" znajduję się w Lubiechowie na ulicy Wilczej przy tablicy-mapce.
Stąd już naprzód przez Lubiechów prosto do Wałbrzycha wzdłuż torów kolejowych i murów palmiarni   
Po 40 minutach jestem u kresu wyprawy-wejście do palmiarni .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz